|
Zdaniem radnego wojewódzkiego Andrzeja Romanka z powodu nieudolności Zarządu Województwa Małopolskiego do budżetu państwa odesłano w 2009 roku 30 mln zł, przeznaczonych na ochronę przeciwpowodziową w Małopolsce. Ten ciężki zarzut padł na dzisiejszej konferencji prasowej w biurze posła Arkadiusza Mularczyka.
- Nie mówię, że gdyby te pieniądze zostały wykorzystane na umocnienie wałów i budowę infrastruktury przeciwpowodziowej, to powodzi by nie było, ale na pewno udałoby się ograniczyć jej skutki - tłumaczył Andrzej Romanek, wymieniając jednym tchem zniszczenia spowodowane w Małopolsce przez majową i czerwcową powódź.
- Na zalanych terenach mieszka w sumie ok. 118 tys. osób, z czego swoje domy musiało opuścić 8,9 tys. osób. 1829 zalanych domów i mieszkań nie nadaje się do ponownego zamieszkania - mówił radny wojewódzki.
Pieniądze, po które nie potrafili sięgnąć urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie pochodzą z unijnego programu rozwoju obszarów wiejskich. Romanek powołał się na nagłośnioną przez media wypowiedź wojewody Stanisława Kracika, z której wynika, że z 75 mln zł z budżetu państwa przeznaczonych na ochronę przeciwpowodziową w Małopolsce w 2009 roku, UM prawie połowę zwrócił do ministra środowiska.

- Wedle mojej wiedzy zabrakło odpowiednich procedur - podkreślił Romanek, oświadczając, że nie spocznie póki nie znajdzie osoby odpowiedzialnej za to zaniedbanie. Swojemu koledze z Sejmiku wtórował poseł Arkadiusz Mularczyk, który przygotował w tej sprawie zapytanie poselskie do ministra ochrony środowiska Andrzej Kraszewskiego.
Dociskani przez dziennikarzy obaj panowie przyznali, że nie są pewni, czy wina za brak opracowania niezbędnych procedur leży po stronie Urzędu Marszałkowskiego, czy też Ministerstwa Rolnictwa, gestora programu rozwoju obszarów wiejskich.
(HSZ), fot. autora
|